Wyobraź sobie, że wchodzisz pierwszy raz do nowego magazynu albo hali produkcyjnej. Co widzisz? Oprócz maszyn i regałów w oczy rzucają Ci się... znaki. Kolorowe, wyraźne, często większe niż tabliczka z nazwą ulicy. I dobrze! Bo to właśnie one potrafią uratować zdrowie, a czasem nawet życie. Ale kiedy i gdzie powinniśmy je stosować? No i najważniejsze: po co w ogóle te wszystkie kolory i kształty?
Zakaz wstępu, czyli znaki zakazu
Znaki zakazu to te, które mówią nam wprost: „Tego robić nie wolno”. Najczęściej są białe z czerwoną obwódką i przekreśleniem – dzięki temu rzucają się w oczy. Używamy ich tam, gdzie konkretne działanie może stwarzać bezpośrednie zagrożenie. Przykłady? Zakaz palenia (klasyk), zakaz używania otwartego ognia w pobliżu materiałów łatwopalnych czy zakaz wjazdu wózkiem widłowym do określonej strefy.
Nie chodzi o to, by ograniczać wolność pracowników, ale by chronić ich zdrowie i życie. Lepiej zdenerwować kogoś zakazem palenia niż potem gasić pożar, prawda?
Uwaga, gorące! Czyli znaki ostrzegawcze
Żółte tło i czarny piktogram – to sygnał ostrzeżenia. Informują nas, że w danym miejscu może wystąpić jakieś ryzyko. Mogą to być gorące powierzchnie, śliska posadzka, ruchome elementy maszyn czy ryzyko porażenia prądem.
Ważne, by umieszczać je tam, gdzie zagrożenie jest realne, ale nie zawsze widoczne na pierwszy rzut oka. Na przykład przy wejściu do strefy z wózkami widłowymi albo przy drzwiach prowadzących na dach.
Kask na głowę! Czyli znaki nakazu
Te znaki są niebieskie z białym piktogramem i wskazują, co trzeba zrobić, żeby było bezpiecznie. Nie zostawiają miejsca na domysły: trzeba założyć kask, okulary ochronne albo ochronniki słuchu.
Czy są potrzebne? Bardzo! Bo czasem pracownik, spiesząc się, pomyśli: „A, tym razem nic się nie stanie”. No i wtedy znak przypomina mu, że to nie prośba, tylko obowiązek.
Tu jest wyjście – znaki bezpieczeństwa i ewakuacyjne
Zielone, spokojniejsze dla oka, ale równie ważne. Pokazują wyjścia ewakuacyjne, lokalizację apteczki, telefonu alarmowego, czy miejsca zbiórki do ewakuacji. Dzięki nim w razie zagrożenia nikt nie zastanawia się „Gdzie iść?”, tylko widzi to od razu.
Co, gdzie i kiedy?
No właśnie – jak to wszystko rozplanować? Najważniejsze jest, by oznakowanie odpowiadało realnym zagrożeniom i potrzebom konkretnego obiektu. Dobrze, jeśli znaki są rozmieszczone zgodnie z normami (np. PN-EN ISO 7010) i widoczne z odpowiedniej odległości – tu wchodzą w grę m.in. rozmiary znaków.
Pamiętaj też, że oznakowanie nie jest „na zawsze”. Zmienia się układ pomieszczeń? Dochodzą nowe procesy? Trzeba zrobić aktualizację. Kontrola PIP czy audyt BHP zawsze zwracają na to uwagę.
Podsumowując
Znaki zakazu, ostrzegawcze, nakazu i informacyjne to nie ozdoby. To Twoje wsparcie w dbaniu o bezpieczeństwo pracowników, klientów i całego majątku firmy. I wbrew pozorom – odpowiednio dobrane i dobrze rozmieszczone znaki potrafią zdziałać cuda.
A jeśli nie wiesz, jakie znaki wybrać, w jakim rozmiarze i gdzie je powiesić – śmiało zapytaj nasz zespół! Chętnie doradzimy.